NISZCZENIE KRZYŻY MISYJNYCH

Nastroje antyreligijne, które dały o sobie znać podczas rewolucji lipcowej nakłoniły kilka zapalonych głów do niszczenia krzyży ustawionych w miejscowościach, gdzie w poprzednich latach oblaci głosili misje.  Misje zawsze kończyły się ustawieniem krzyża na uprzywilejowanym miejscu, aby przypominał o wygłoszonej misji.

Na niektórych krzyżach były insygnia dynastii Burbonów i właśnie w tych przypadkach protestujący sprzeciwiali się jedności tronu i ołtarza

Ach! jak dziś rano przy mszy byłem zajęty wszystkimi profanacjami, których doznał krzyż naszego Boskiego Zbawiciela. Włosy stają na gło­wie przy opowiadaniu tych obelg. To jest mocniejsze niż w czasie innej rewolucji. Daj Boże, żeby to nie ściągnęło podobnego przekleństwa na naszą nieszczęśliwą ojczyznę!

Kilu urzędników, łącznie z tymi z Marsylii, prosiło kapłanów o usunięcie krzyży i ukrycie ich, aby nie uległy zniszczeniu podczas gwałtownych demonstracji. Eugeniuszowi ta kwestia bardzo leżała na sercu:

Jeśli idzie o mnie, to uważałbym się za współwinnego tego rodzaju apostazji, gdybym się zgodził tak jak to zro­biono w wielu miejscach na przesunięcie godnego szacunku znaku nasze­go odkupienia. Katolicy konsekwentni w swych wierzeniach mieli prawo postawić ten krzyż godny przedmiot ich adoracji, a nikt nie ma prawa im go zabierać. W moim poczuciu większy jest skandal w tym dobrowolnym kompromisie między władzą cywilną i religijną, który sprawia, że wizeru­nek Jezusa Chrystusa skrycie znika spośród Jego ludu, niż w profanacji dokonywanej przez bandę złoczyńców, którzy go rozbijają. Wątpię, żeby w Marsylii miano odwagę zaproponować tę ohydną konfiskatę, ale nie sądziłbym, że w Aix było inaczej.

List do Henryka Tempiera, 13.09.1830, w: EO I, t. VII, nr 363.

                       Rzeczywiście władze Marsylii taką prośbę skierowały do biskupa Fortunata de Mazenoda. Odmówił zgody, a rybacy i pracownicy portu bronili ogromnego krzyża misyjnego, który usiłowano zniszczyć. Pozostał na swoim miejscu i dzisiaj ciągle króluje na Kalwarii.